RSS
 

Archiwum - Marzec, 2013

wesołego alleluja

30 mar

mając na uwadze przekazywanie tradycji oraz tworzenie podniosłego klimatu wspólnie obchodzonych świąt, zarządziłam w domu malowanie pisanek. efekt porażający. w koszyczku ze święconką, przy symbolicznym baranku, na pisance odmalowanej zdolną ręką mojej córki, dumnie się prężył czarny symbol batman’a.

po całodziennej krzątaninie, w domu odświeżonym świątecznymi porządkami, czuć zakwas na barszcz i wywar z wędzonki wolno stygnący w kuchni, wśród sałatek i mocno już nadpoczętych wypieków. pisanki ręcznie malowane, ale też z naleciałościami modernistycznej wyspy, radośnie zaglądają z białego talerzyka przystrojonego bukszpanem, przekornie mrugając symbolami coca-cola, starbucks i wspomnianego już wcześniej filmowego nietoperza.

w leniwej atmosferze zasłużonego relaksu oraz w oczekiwaniu na głos dzwonów w kościele, układam w głowie świąteczne życzenia – byśmy nie zatracili korzeni, ale tez nie zamykali się w ślepej uliczce utartych konwenansów. „trzeba się przemieniać, należy otworzyć okna duszy, by powiew wiatru usunął kurz z utartych przyzwyczajeń”.

polecam ANOUK Modern World

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

portale świadomości

29 mar

zdjęcia mówią tysiącem słów. zapraszam do spojrzenia w głąb świata mojej wyobraźni, gdzie namiastka gwiezdnego pyłu, oddalonego o miliony lat, pokrywa się z bajecznym krajobrazem trójwymiarowej przestrzeni.

kapłanka za pięć groszy, mosiężny pieniążek dla spragnionych spełnienia. namiastka moich snów uchwycona obiektywem nieznanego mi autora, do którego kieruje wyrazy wdzięczności za ożywienie mojej szamańskiej wizji.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii foto

 

odsłona siedemnasta

27 mar

znużona kapłanka dryfuje po bezkresnej otchłani ludzkiego zapomnienia. wnikliwym spojrzeniem zmrużonych, szarych oczu wypatruje oznak jakiejkolwiek aktywności. ostrożnie układa stopy na puszystym dywanie wilgotnego piasku kojącego jej zmęczone stopy.

przestrzeń dookoła gęstnieje i ruchy kapłanki powolnieją w przyćmionej atmosferze wodnego świata. wsłuchując się w szum otaczającego ją wymiaru płynnie posuwa się do przodu. wolno podnosi kształtną, nagą głowę, która zamiera w zadumaniu obserwując kotłujące się nad nią wały morskiej czeluści.

masa wodna tworzy podwieszony sufit. kapłanka dotyka wyciągniętą dłonią półprzezroczystej topieli, która zamyka ją w delikatnym szepcie opustoszałych muszli.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii opowieść

 

prowokacja

27 mar

ze starego kraju, jak wielkanocne życzenia, docierają do mnie komentarze. mailem, nie na bloga. jednak nic w nich z prywatnej korespondencji, bo wszystko dotyczy mojej cyberprzestrzeni. szczerze zachęcam, by uwagi dotyczące marności moich osobistych refleksji uplasować w komentarzach do poszczególnych wpisów. w końcu uprawiam jawny ekshibicjonizm emocjonalny, wiec uwagi o tym, że ostatnio słabo mi idzie też mogłyby się tam znajdować. uznaję zasadę, że krytyka zawsze jest konstruktywna, dlatego wykropkowanych listów z niedopowiedzeniem opinii czytających właśnie tam się spodziewam.

wiem z doświadczenia, że łatwiej ogłosić swój pogląd nieoficjalnie, niż napisać choćby jedno słowo w niczym nieograniczonej przestrzeni globalnej sieci. tu nic nie ulega przedawnieniu, tym bardziej proponuję podjąć wyzwanie. upraszam też ślicznie o zaprzestanie podejmowania prób wpływu na moją bardzo subiektywną pamięć. aktualizowanie informacji dotyczących stanu posiadanych teściowych, kochanków, wydrapywanych w lesie podobiznach niewidocznych dla ludzkiego oka troli  jest słodkie, ale nijak się ma do opisywanej tu przeze mnie wersji świata.

to mój czas, moje miejsce i moja niewybiórcza pamięć, dzięki której interpretuję rzeczywistość w sobie tylko zrozumiały sposób. dziękuję za monitorowanie i zapraszam do kolejnych odsłon mojej swoistej epistolograficznej terapii zastępczej. nie politykuję, nie świntuszę, więc i poprawności, póki co, zachowywać nie muszę. nie wiem jak sytuacja w starym kraju ojczystym, ale na mojej wyspie nadal obowiązuje wolność słowa i obyczaju.

polecam MR ZOOB Mój jest ten kawałek podłogi

 
1 komentarz

Napisane w kategorii niecodziennik

 

idus martii

26 mar

marcowe idy dawno za nami, a arktyczny chłód, który skuł lodem próg mojego domu, zupełnie nietypowy dla łagodnego przecież klimatu mojej wyspy, wcale nie traci natężenia. towarzyszy mu przeszywający wilgocią północny wiatr. śnieg powoli  odkrywa szare, kamienne chodniki. nieśmiało nam się ta wiosna budzi.

wieczorne lenistwo rozlewa się po zmarzniętym ciele, jak zgęstniały ajerkoniak roboty byłej teściowej mojej przyjaciółki, nieraz już tu wspominanej matki chrzestnej wszystkich moich projektów. ciepłe migotanie świec, wiśnie w likierze, earl grey z miodem i cytryną. wiem, że już za chwilę pascha i wielkanocne mazurki, ale atmosfera za oknem zamyka mnie jeszcze w cynamonowo-jabłkowym zapachu zimy.

polecam LANA DEL REY Blue Jeans

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

have a nice weekend

23 mar

w tv masa programów mających nas wprowadzić w świąteczny już nastrój. czysta rozrywka.

wczoraj, w kabaretonie emitowanym przez polską tv publiczną, padło swoiste przesłanie do narodu, by nie pożądać bliźniego swego nadaremno oraz informacja, że dieta cud, to seks i głód. satyrycy podali też szczęśliwą konfigurację, dla wszystkich zdaje się wygraną – liczbą weekendu została pozycja 69.

nie pozostaje mi nic innego, jak zastosować się do powyższych zaleceń, czego gorąco życzę też czytającym te słowa.

polecam GrubSon & BRK Złap za lejce

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

piątek dopadnie cię wszędzie

22 mar

w moim rodzinnym miasteczku pod ukraińską granicą metrowe zaspy śniegu. na mojej wyspie zacina zmrożonym deszczem. osobliwa ta wiosna.

za tydzień zamilkną dzwony w kościele. w starym kraju obchodzony będzie wielki piątek, na mojej wyspie ruch spowolni good friday. dzień ten, bez względu na kolor skóry, wyznanie, przekonania polityczne, status społeczny, stan cywilny, czy stan konta w banku, dla każdego będzie wolny. jakiekolwiek niesie za sobą przesłanie, czy dogmat, jego specyfika jest wyjątkowa.

nie będę się nawet silić na próbę analizowania tego poprzez pryzmat wiary. dopiero tutaj, w modernistycznej wieży babel, którą poniekąd wydaje się być wielokulturowa metropolia, dająca już od kilku lat mojemu stadu dach nad głową, odkrywam prawdziwość i fenomen twierdzenia, że wszyscy jesteśmy Chrystusami.

polecam BAJM Co mi Panie dasz

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

marcowe koty

20 mar

wiosna. i to już oficjalnie, nie tylko w moim mieście, nie tylko na mojej wyspie. dziś na półkuli północnej rozpoczęła się astronomiczna wiosna. zeszło ze mnie powietrze. tak długo na nią czekałam, świętując najmniejsze nawet promienie słońca, rozświetlające szary krajobraz za oknem, że nie robi mi to żadnej różnicy. chyba się już nawet tą leniwie budzącą się wiosną znudziłam. przesilenie najpewniej.

wysłałam kartki wielkanocne do ojczyzny. podtrzymuję małe rytuały, choć w sumie barszczem białym raczyłam się już w popielcową środę. ewidentnie, ale nie celowo, mieszam w powszechnie przyjętym kalendarzu świąt odgórnie wyznaczonych. w kwietniu kolejna okazja. będę kończyć trzydzieści sześć lat, co też jest dziwne, bo czuję się na czterysta dwadzieścia siedem i ten stan już od kilku dobrych lat się w ogóle nie zmienia. jakbym pewnego razu obudziła się z letargu, z pełną świadomością siebie, własnego istnienia, doświadczeń, pragnień i jakby od tamtej pory czas zatrzymał się w miejscu.

syn zapytał mnie wczoraj, czy jestem szczęśliwa? jestem okropna, do wszystkiego przywykam, potrafię cieszyć się ochłapami, na które inni nawet nie spojrzą, więc tak, jestem szczęśliwa. tylko zeszło ze mnie powietrze. moje tłuste kotki wystają konsekwentnie pod drzwiami, jakby doskonale sobie zdawały sprawę, że już pora, jak pisał Tuwim „świętować wiosnę w mieście, świętować jurne święto”. może, jak z nimi posiedzę na prożku, to i do mnie dotrze zew natury.

polecam KYLIE MINOGUE & NICK CAVE Where the wild roses grow

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

brakujące ogniwo

16 mar

deszczowo dziś i barowo. moja wyspa w strugach rozpala świece i roznosi zapachy sprzed lat. moje stado na nowo w komplecie, więc mogę odetchnąć na progu domu. rozmyślając o upływie czasu przenoszę się do własnych wspomnień, ocierających się  o momenty nadludzkiej chwilami siły i niepojętego geniuszu. podglądając leniwie budzące się donice, niemalże czuję wilgotną mgłę, ścielącą się u stóp bieszczadzkich gór dojrzałym latem.

kolorowy surrealizm kontaktów międzyludzkich zabarwiony wiekiem czasu, niewypowiedzianymi słowami i tym, co tworzy się bez naszej wiedzy na brzegach świadomości. powrót do korzeni mistycyzmu. budowa drewnianych tronów, lampiony, kwiaty, kadzidła, topniejące świece, wianki na skroniach, echo oddające  przeplecione dymem dźwięki serc bijących rytmem pędzącego źrebaka. rzeźbienie czasu przez naznaczenie pachnącego drzewa krwią i sokiem z malin. wielki festyn wieńczący prace rozgorączkowanych słońcem umysłów, promienie księżyca zaplątane w siwy welon dusznych mgieł, niebo wpatrzone w niespokojne dusze milionami oczu, żar pieszczot, ucieczki, budzenie się świadomości, grzmoty spięć, rozlewanie się purpury słońca, unoszący się zapach ekstazy, ocieranie się o krańce tego, co niepojęte.

bardzo szybko przystosowujemy się do codzienności. w niekończącym się galopie za spełnieniem zatracamy czasem całe pokłady własnej energii i marzeń. zastanawiam się przy tym czasem, czy jeszcze zdarza nam się być w pełni sobą, z szeroko rozwartymi ramionami, rozciągając skrzydła entuzjazmu i w pełnej gotowości do działania?

pogłaśniając muzykę, przysiadam na środku pokoju, by wsłuchując się w otaczający mnie dźwięk, przyjrzeć się barbarzyńskiej niemalże pasji na twarzach kreowanych postaci. historia kina zna przypadki geniuszu. wielkie kreacje wpisane w jeden scenariusz, by duch bohemii ulicznych kloszardów i nam się mógł przy okazji udzielić. warto się poddać urokowi chwili. z dumą  i zadziwieniem oglądam wciąż na nowo argentyński taniec zmysłów brawurowo wykonany przez aktora z wyblakłej rzeczywistości zapomnianego już PRL.

polecam MOULIN ROUGE El Tango de Roxanne

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

odsłona szesnasta

15 mar

wirujące powietrze zrywa szarą chustę osłaniającą gładką głowę szczelnie owiniętej postaci. nieokiełznany wiatr goni własny podmuch, roznosząc przy tym wokół drobinki piasku podrywającego się z ochotą do tego szalonego lotu.

kapłanka kroczy pewnie wydmami usypanymi miliony lat temu przez kryształki kwarcu, który ściele się pod jej obolałymi stopami. puszysty dywan masuje szorstkimi włóknami zmęczone nogi, dając błogie ukojenie napiętym mięśniom.

jej kształt zawieszony w burzowej chmurze wydaje się płynąć. jej plastyczna forma wiruje, niczym pył w gigantycznej klepsydrze. niesiona wiatrem nie ustaje w odwiecznym marszu. pora zatrzymać czas.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii opowieść