RSS
 

flash backs

08 mar

miewam swoich sezonowych wyznawców obojga płci. przypominają sobie o mnie, kiedy akurat potrzebują podładować baterie, rozstrzygnąć gnębiące ich dylematy, wypłakać się w moich wiecznie chwytnych ramionach, czy po prostu trzeba im udzielić pomocy w naglącej dla nich, nie dla mnie, sprawie. moja wrodzona empatia nigdy nie pozwala mi odsunąć się wtedy od nikogo nawet na krok. wysłuchuję, pomagam, wyspokajam wzburzone emocje, bądź po prostu tylko jestem. tak, jestem bardzo naiwna.

oczywiście, kiedy ja uginam się już lekko w przeciążonych kolanach i macham w przestrzeń, szukając po omacku koła ratunkowego, okazuje się, że wszyscy skupieni są chwilowo na czym innym i zdają się nie zauważać mojego wołania. zanim, w ramach terapii samej sobie przypisanej, stworzyłam własną przestrzeń cyfrową, szukałam pomocy. wysłałam w świat, który przecież ratowałam już tyle razy, kilka listów zamkniętych w wirtualnych butelkach. cytując wielkiego poetę, bądź też bezdomnych z rynsztoków - znikąd pomocy, znikąd pocieszenia. kilka naprędce skreślonych sugestii, że mam dla kogo żyć, gorzka dawka żałosnego umoralniania i cisza niemalże oczyszczająca.

teraz, kiedy wyprostowałam kręgosłup i poskładałam się w sobie na nowo, dziękuję  stanowczo za ponowne przypominanie mi o sobie. cudza megalomania mi się znudziła, a z tych powracających lekcji ludzkiego egocentryzmu wyniosłam jakże treściwą naukę! asertywność ćwiczę, której niestety przyzwyczajeni do mojej uwagi nie przyjmują bez walki i w ten oto sposób zmuszona jestem działać radykalnie. pokazuję więc środkowy palec światu, który nigdy nie odwzajemnił mojego uścisku. nauczona jednak przez moją wyspę dobrych manier wszystkim sezonowym życzę przy tym powodzenia, pozdrawiam i radzę zmienić żywiciela, bo  tu już dla nich nie ma miejsca. inne priorytety. zgadzam się przy tym z zarzutami, tych, którym odmawiam dostępu – oczywiście, że się  zmieniłam. od teraz niańczę tylko siebie i swoje pisklęta.

ps. dnia kobiet nie obchodzę. chociażby dlatego, że jestem kobietą na co dzień, nie tylko z racji komunistycznego święta. rajstopy są już powszechnie dostępne. to samo z kawą, którą, jeżeli już, pijam profesjonalnie przyrządzoną. szybko więdnące tulipany, goździki, czy róże rozdawane całymi naręczami, zamieniłam na swój ogródek w aluminiowych donicach, który jest ze mną cały rok.

polecam ANOUK Who cares

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii niecodziennik

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Magda

    12 marca 2013 o 11:33

    Cudowne podsumowanie Dnia Kobiet, moje tulipany w szklance po piwie zdychają na parapecie :)

     
  2. ~Pawel

    17 marca 2013 o 17:54

    no tak…