RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2013

jabłka z cynamonem

28 sie

szaleństwo szkolnych zakupów rozpoczęte! koszule podopinane na ostatni guzik podkreślają wyniośle gotowość na rozpoczęcie nowego roku wędrówki przez meandry tutejszej edukacji. sama ciesze się nie mniej niż uradowane przymiarkami pisklęta!

kolejne wakacje odchodzą o lamusa. magiczną księgę wspomnień wzbogacił nowy rozdział ilustrowany przepychem letnich dni. wieczorem zapach szarlotki, pieczonej na zamówienie przez stałą bywalczynię mojej cyberprzestrzeni, podsyciło wino spijane małymi łykami. dziś lato oficjalnie przeszło w jesienny nastrój. mgła zaczęła owiewać moją wyspę, jakby przygotowując ją na zimne noce.

podobno o przyjściu jesieni trąbię już od  czerwca, ale w końcu wrzosy w aluminiowych donicach zaczęły się mienić odcieniami fioletu, wiec teraz to już na pewno odpowiedni moment, żeby ją zacząć celebrować.

polecam RAZ DWA TRZY Talerzyk

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

odsłona dwudziesta trzecia

28 sie

zakapturzona postać porusza się wydeptaną ścieżką wśród ocienionych drzew. równym tempem, bez pośpiechu wchodzi na obsypaną słonecznymi promieniami polanę. śpiew leśnego ptactwa zaczyna ustępować ciszy i kołysaniu wiatru.

kapłanka odchyla szary kaptur i przyklęka, by nasycić się kropelkami światła. odrzucając pelerynę wystawia gołą głowę na promieniującą ciepłem kąpiel. pozwala ciału wchłonąć spadający na nią deszcz rozedrganych iskier, który krzepi bardziej niż parująca miska strawy w zimowe zawieje.

wyciszona postać kobiety zdaje się lewitować wśród unoszącej się wokół niej poświaty. zaczyna się kolejny cykl jej wędrówki wyboistymi ścieżkami, jakie wyryło jej życie jeszcze zanim ona sama pojawiła się na ich krętym szlaku.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii opowieść

 

dieta Staszka bez fistaszka

22 sie

pewien dinozaur o imieniu Staszek miał wielki problem z brzuszkiem przez mały fistaszek. ból to był nie do zniesienia, więc mądry dinuś dietę zmienił całkowicie, by ulepszyć swoje życie.

od tej pory dniem, czy nocą w domu pełno miał owoców. zjadał ich nawet pół kosza – wszak opinię miał smakosza. już nie płakał, już nie stękał – skończyła się jego męka! Staszek tańczył, podskakiwał i z radości podśpiewywał :lol:

 
1 komentarz

Napisane w kategorii bajki NIEusypiajki

 

poszły konie po betonie

21 sie

w szarej mgle wczesna jesień zaczyna kłaść się delikatnie nostalgiczną nutą, przynosząc ulgę po upalnym, zupełnie nieadekwatnym do stonowania mojej wyspy lecie. inwazja bed bug’ów zmusiła mnie do działania i wyegzekwowania od leniwej części mojego stada generalnych porządków. czystka na polu bitwy. świeżość aż w oczy razi. gwiazdka w lecie!

śpiewne wycie nowego odkurzacza z górnego pietra małolatów dopełniła muzyka, dająca podkład rozpoczętej książce. literacki duet zaakcentowany śpiewnym rosyjskim językiem wprowadził przyjemne odprężenie po ciężkiej pracy.

mój holiday, zakłócony drastycznie przez bojowe nastawienie nie tylko do robali, złagodził perłowy odcień czerni położony na paznokcie przez osobistą przyjacielkę – certyfikowaną, renomowanej klasy beautician na zlecenie. wieści ze starego kraju smutnie przewidywalne, więc melancholia niesiona wpływami księżyca mocniej wyczuwalna w wieczornej ciszy, którą zwyczajowo już celebruję na moim prożku.

dziś pełnia – wszystkim zapatrzonym w zółtą tarczę życzę wytchnienia i cierpliwości, bo jak dobrze wiemy czasami różnie bywa…

polecam LADY PANK O dwóch takich, co ukradli Księżyc

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

lato z radiem

14 sie

z odległych zakątków docierają do mnie pozdrowienia od znajomych rozsianych po świecie. a ja, zamiast podboju egzotycznych kurortów, rozkoszuję się smakami i aromatami dzieciństwa. na własnym urlopie oddaję się przyjemnościom rodem ze starego kraju.

wczoraj do słoików zapakowałam liście czarnej porzeczki i chrzanu z mojego ogródka, by wzbogaciły smak ogórków małosolnych, które już zwyczajowo robię podczas letniej przerwy od pracy. dziś do piekarnika wstawiłam gołąbki, które przyrządzam zgodnie z recepturą babci spod ukraińskiej granicy i zapiekam je zgodnie z przekazanym w spadku rytuałem.

na kilka chwil moja wyspa przechodzi wonią innego świata, a ja znów staję się biegającym boso berbeciem z kitkami dyndającymi na głowie.

serdeczne pozdrowienia z wakacji!

polecam ELLA FITZGERALD & LOUIS ARMSTRONG Summertime

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

zew natury

14 sie

chodzą wieści, że ziomali o pożyczkę prosisz. chodniki babci trzepiesz. wstydu nie masz! stołówkę sobie zrobiłeś u jedynej osoby, która nie ma serca Cię wyrzucić, choć boleśnie przezywa Twój upadek. żebrzesz na bilet powrotny. już chcesz na wyspę wracać? czyżby zew wolności? przecież tu Cię chłopaku czeka tym razem przynajmniej kilka miesięcy za kratkami! no ale tego zdaje się nie bierzesz pod uwagę, bo jedyne, co zaprząta Ci głowę, to kolejna ucieczka, tym razem przed rodziną, która czeka na rozpoczęcie Twojego odwyku.

znając towarzyszące Ci szczęścicie włóczykija, to znów możesz spaść na cztery łapy i krętymi ścieżkami oddalić się od odpowiedzialności za własną głupotę, pazerność i cwaniactwo podsycane ciągłym głodem alkoholowym. nie unikniesz jednak niczego. zbrodnia i kara. moja wyspa choć duża, to już dość ma polańskich degeneratów bezkarnie żerujących na jej gościnności. rozważ to w swoim ograniczonym rozumku.

a jak się uprzesz i Ci się uda tu dotrzeć, to ja wręcz apeluję o zachowanie resztek godności i rozwagi! pamiętaj, że azyl w moich progach już się skończył. jeśli jednak arogancka buta przygna Cię wraz z północnym wiatrem do mojej skromnej chatki na kurzej łapce, to proszę zachowaj się choć raz jak mężczyzna. wprawdzie alko zostało tymczasowo wypłukane z Twoich żył, ale tam ciągle serwatka zamiast krwi, a to u płci przeciwnej drażni mnie bardziej niż głupota. brzydzę się skamlaniem, więc nawet nie próbuj. jedyne, co mogę Ci dać, to niecenzuralna wiązanka, której nie powstydziłby się nawet krasnolud.

ściągnij lejce chłopczyku, siądź na dupie i zacznij dorośleć.

polecam BLONDIE One way or another

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii listy do N.N.

 

lot menela

10 sie

żmudny proces oczyszczania Twojej osoby na oddziale detoksykacyjnym znienawidzonego przez Ciebie kuku-landu, mimo wcześniejszych pogróżek i pretensji, zakończył się pełnym sukcesem. przetrwaliście – i  Ty, i wspomniany przybytek.

potem żmudna droga z buta do rodzinnego miasteczka. trzeba przyznać, że mocno Cię tam postawili na nogi, skoro 65 km pokonałeś! szacun chłopaku! a może znów ubarwiasz i udało Ci się stopem nadrobić? no ale to już słodka tajemnica, która, jak reszta pijackiego amoku, tworzy Twoją chorą rzeczywistość.

ambiwalentnych zachowań nie będę wymieniać chronologicznie ani analizować, ale okazywana powszechnie arogancja cwaniaka spod pośredniaka zasługuje na przysłowiowe dwadzieścia pięć na…

angielska wiedźma powiedziała mi, że w tę wędrówkę musisz wyruszyć zupełnie sam, ale to chyba żadna metafizyka. nie trzeba kryształowej kuli, by prorokować w Twoim przypadku. jesteś wręcz nieznośnie przewidywalny w swoich poczynaniach. jesteś narzędziem własnego upadku.

z odległych już czasów dzieciństwa pamiętam dobrze rymowanki. szczególnie jedna mi teraz chodzi po głowie – Tomcio Paluszek nasrał w garnuszek … nieprzypadkowa zbieżność, nieprawdaż?

polecam ELEKTRYCZNE GITARY Wszystko …

 
1 komentarz

Napisane w kategorii listy do N.N.

 

między matką a córką

07 sie

dziś dzień szczególny – pierworodne dziecko kończy piętnaście lat. choć moja córa już mnie przerosła i okres słodkiego dziecięctwa ma już dawno za sobą, ja wciąż tulę ją w ramionach jak pierwszego dnia naszej wspólnej wędrówki przez życie i wiem, że ogrom szczęścia i towarzyszącego mu wzruszenia z tego powodu nigdy nie straci na sile.

happy birthday maleństwo!

polecam DEEP PURPLE Child in time

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

osiołek, co miał nos jak stołek

07 sie

był sobie raz osiołek, który nos miał wielki jak stołek. i z tej oto przyczyny nie miał szczęścia u dziewczyny. zwał się Osioł Mulcynulek i nie lubił iść pod górę. a jak lęk swój przezwyciężył poszedł szukać w świat pieniędzy. no, bo rzecz jest oczywista – pomóc mógł mu specjalista.

Mulcynulek szukał, węszył i zarobił w brud pieniędzy. nos swój zmniejszył, dom zbudował, smacznie i zdrowo gotował. bo, od kiedy nos miał mały, to i węch miał doskonały!

i dziewczyna się znalazła, co lubiła ciastka z masła. żyli długo i szczęśliwie razem się miłując tkliwie :-)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii bajki NIEusypiajki

 

gość w dom …

04 sie

powiedzenie o jabłkach niedaleko padających od jabłoni zostało potwierdzone na przykładzie moich rodzonych dzieci. prosto z ulicy sprowadziły do domu zagubione istnienie. jedyną różnicą pomiędzy naszymi samarytańskimi zapędami są gabaryty milusińskich – ja przytaszczyłam prawie dwumetrowego osobistego recydywistę-akoholika na zlecenie, a latorośle zagubionego ptaszka. niemniej jednak chodzi o to samo, więc przycupnąwszy na prożku cały wczorajszy wieczór balansowałam pomiędzy niekłamaną dumą z ich instynktów opiekuńczych i dobroci serca, a przerażeniem, że jak tak dalej pójdzie, to moje domostwo naprawdę stanie się azylem dla tych, którzy gubią orientację. mimo delikatnej paniki na myśl o tej rozbudzonej u pociech potrzebie otwierania własnych progów dla życiowych rozbitków, oczywiście akcję objęłam pełnym zrozumieniem i akceptacją, odpłacając wcześniejsze wsparcie okazane, podczas pomocy udzielanej mojemu podopiecznemu

i tak wczoraj pod mój dach zawitała szara papużka z rodziny kakadu, o dźwięcznie brzmiącej gatunkowej nazwie – nimfa, której zostało nadane tymczasowe/awaryjne imię Zola. piękna jest! ma pomarańczowe rumieńce na policzkach i seledynowo mieniący się czubek na maleńkiej główce zakończonej mocnym dziobem, o czym miałam niestety okazję przekonać się podczas rescue mission. kształtna postać naszego niezapowiedzianego gościa zakończona jest długim szarym ogonem z jednym dumnie wyróżniającym się zielonym piórem i bielą okalającą złożone skrzydła. znaleziona na fairy way egzotyczna piękność całą noc spokojnie przespała przylgnąwszy do dziurawych ścianek kosza na pranie.

naprędce stworzone ulotki zostały zgrabnie rozplakatowane na całej dzielnicy. niedługo ktoś odetchnie z ulgą, wiedząc, że jego ulubieniec jest bezpieczny i czeka na powrót do własnej przestrzeni. a wszystko to dzięki zaangażowaniu moich pociech. zarówno córa – którą od książki trzeba odciągać niemalże siłą i syn, któremu trzeba limitować czas na komputerze – zaimponowali mi profesjonalizmem i pełnym oddaniem, z jakim podeszli do tej wakacyjnej przygody. mam nadzieję, że już niebawem odezwie się strapiony właściciel, bo nawet nie chce myśleć o kolejnej adopcji!

w nocy, jakby niezapowiedzianych gości było mało, do żółtego światła mojej kuchennej lampy przyleciał nocny motyl. zamiast odbić się od światła i odfrunąć w ciemność, wygodnie rozsiadł się w słoju na miedziane centówki. zbłąkanej ćmie, z pięknie skrzącym się pyłem na rozłożonych do ciepła skrzydłach, musiałam podać pomocną dłoń i odprowadzić poza obrzeża domu, bo z istniejącym już inwentarzem ciągle rozrastającego się stada moja chatka na kurzej łapce i tak zaczyna przypominać powoli arkę Noego.

ps. nimfa Zola nie doczekała się ani właściciela, ani powrotu do domu. najwidoczniej pokonała większy dystans niż myśleliśmy i jej przestraszne serduszko uspokoiło się już ostatecznie. zasnęła otulona naszym ciepłem. tylko tyle mogliśmy dla niej zrobić.

polecam CIRCLE OF LIFE

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik