RSS
 

the bitch is back in town!

30 lis

brakujące ogniwo mojego sielskiego stada w końcu wróciło z występów gościnnych po starym kraju. przyjacielka o laserowym spojrzeniu wraz z pępowinowym dzieckiem po miesięcznej nieobecności pojawiły się w końcu na wyspie, dopełniając tym płynnie moją codzienność. kolejny raz mogę się śmiało podpisać pod utartą mądrością ludową, że przyjaciele są rodziną, którą sobie wybieramy sami. moja pod tym względem jest doskonała i bardzo szczęśliwa.

dzisiejsze posiedziny na prożku, przy rarytasie o orzechowym posmaku i kubkach herbaty parującej ciepłem wspólnie spędzanych chwil, w pełni zrekompensowały kilkutygodniowe braki w tym zakresie. cudnie jest wrócić do utartych zwyczajów i wybudzić z uśpienia rozdwojone języki, które na nowo zaczynają siec jak obusiecznym mieczem. welcome back królowo ty moja!

polecam BOB MARLEY Bad Boys

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii niecodziennik

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~magda

    1 grudnia 2013 o 12:01

    PIEKNY WPIS, PIEKNA PRZYJAZN….:-)

     
  2. ~magda

    1 grudnia 2013 o 12:03

    Aha zapomnialam ….no i mega trafiony tytul!!!!!

     
  3. ~pawel

    5 grudnia 2013 o 19:58

    czyzby soplica o smaku orzechowym…

     
    • wronaczarna

      5 grudnia 2013 o 20:04

      głodnemu chleb na myśli…?