RSS
 

Archiwum - Marzec, 2014

pazurem pisane

31 mar

w swojej żarłocznej zachłanności na uroki życia rozbestwiłam się tak bardzo, tak rozkosznie się rozsmakowałam w niepohamowanym apetycie na przyjemności i beztrosko zakochałam się w życiu, że znalazłam się w w miejscu, gdzie mogę sobie pozwolić na największe ekstrawagancje, jakie niesie moja własna strefa nieznośnej lekkości bytu, która stała się moim codziennym udziałem.

z powodu tego szeroko pojętego rozwinięcia się hedonizmu intelektualno-emocjonalnego, pozwoliłam sobie sięgnąć do swojej wczesnej pracy twórczej, by – zapiskami z innego czasu, jaki był kiedyś moim udziałem – opowiedzieć życie w innym ujęciu.

ekshibicjonizm emocjonalny stał się jednym z głównych przywilejów i kaprysów, jaki przyniosła mi absolutna wolność osobista, którą – jak można będzie wyczytać z prezentowanych tu prac – nosiłam w sobie na każdym etapie mojej  wiecznej wędrówki.

powstająca teraz kategoria pazurem pisane jest opowieścią, sentymentem, zabawą z czasem, pogonią za sensem istnienia oraz niekończącą się pasją życia, które kiedyś dano mi w zapomnieniu.

ps. niniejszym biorę pełną odpowiedzialność za każde napisane słowo, jednak podjęcie ryzyka zapoznania się z prezentowanymi treściami zostawiam do indywidualnego rozpatrzenia przez odwiedzających moją cyberprzestrzeń gości.

polecam BRODKA Szysza

 
 

mothering sunday

30 mar

zegary już przestawione na słoneczną porę roku. na mojej wyspie dziś obchodzony jest dzień matki. ukradkiem tworzone laurki, życzenia, kwiaty, podarunki, śniadania z herbatą zabarwioną mlekiem – wszystko to pomnożone do kwadratu i niepodzielne w swoim przekazie.

tak! z całą pewnością macierzyństwo, to jedna z zupełnie i nieprzypadkowo nieprzereklamowanych zdobyczy człowieczeństwa. kto spróbował, ten wie o czym piszę. napawam się jego ekstatycznym posmakiem już całkiem spory kawał czasu, wciąż na nowo je odkrywam i rozkoszuję się nim każdego dnia.

Śpiące Książęta Moje w swych ciepłych łożach pełnych snów, gdzie oddech przynosi ukojenie!
Nie ma takiej bajki, ani kołysanki, która mogłaby oddać moją miłość do Was!

ps. z tej szczególnej okazji wszystkim tym, które rozsmakowały się już na dobre w rodzicielstwie, jak i tym, które jeszcze w ten proces nie weszły – matkom z wyboru, przypadku, czy powołania składam ukłony i najcieplejsze życzenia! nie ustawajmy w tańcu, do którego porywają nas w swojej łaskawości nasze pociechy – te małe i te duże, własne, przysposobienie, te odchowane, które wyfrunęły już spod naszych ciepłych skrzydeł, a także te, które wciąż jeszcze czekają na swój czas, by rozświetlać swoim blaskiem naszą rzeczywistość!

polecam KATE BUSH The Red Shoes

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

antyBUKA

27 mar

za górami, za lasami, za siedmioma rzekami, czyli gdzieś bardzo daleko od mojej czasoprzestrzeni znajduje się tzw. przychodnia, w której tzw. lekarze medycyny praktykują swoje zacofanie. i dziś właśnie skierowałam do niej swoje kroki. a że nie kierowałam się potrzebą serca, ani tym bardziej zdrowym rozsądkiem odbiłam się tam od betonu niekompetencji i z kwitem na paracetamol wróciłam do swojej chatki na kurzej stopce.

okazuje się, że pozytywne nastawienie nie zawsze się sprawdza, a już na pewno nie w przypadku każdego bliźniego.

na szczęście lekarskie recepty nie są jedynym przepisem na ozdrowienie i nie zawsze po medykamenty, które mogą nam pomóc musimy kierować się do służby zdrowia. w każdym razie zawsze możemy zdać się na intuicję i rodzinę ze starego kraju. najważniejsze, że smarkozielona wydzielina z nosa mojego syna już nie straszy jak BUKA z czasów dzieciństwa, a  odcięcie od nie/łaski NHS nie spędza już snu z powiek piszącej te słowa matce polce z szesnastoletnim stażem rodzicielstwa.

ta mroczna chwila załamania kondycji zdrowotnej mojego stada – jak ciężkie skłębione zasłony, które zawisły w środę złowieszczo nad błękitem wiosennego nieba nad moją wyspą i przykryły okoliczne ulice oraz kwiaty w aluminiowym ogródku kropelkami zmrożonego deszczu – już za nami.

niezawodna prawda zawarta w ludowym porzekadle głosi, że po burzy przychodzi spokój, a inteligencja emocjonalna mówi, że gniew lub, jak kto woli, podniesiony maksymalnie poziom wkurwieliny przynosi ze sobą ukojenie, więc all is well!

polecam PIERSI Bałkanica

 
1 komentarz

Napisane w kategorii niecodziennik

 

równonoc

21 mar

moja wyspa, jak już niejednokrotnie wspominałam, rozkwitła wcześnie w tym roku. w starym kraju kolorowe marzanny popłynęły niesione północnymi prądami. wczoraj ekliptyka przecięła równik niebieski w punkcie barana, a od dziś wiosna oficjalnie i nieodwołalnie objęła panowanie też nad kalendarzem.

jakby na potwierdzenie astronomicznych obliczeń, dzikie gęsi o świcie rozkrzyczały się nad moim niebem, oznajmiając radośnie swój powrót na stare śmieci. mniej subtelnie, jednak równie głośno, dali też znać o sobie włamywacze plądrujący dziś w nocy parter budynku, w którym mieszkam.

jakby nie patrzeć wszystko ma swój cykl. zdarzenia z tej przełomowej nocy przypomniały mi kilka nieprzyzwoitych w treści rymowanek opiewających budzące się do życia o tej porze roku siły natury. przyniosły też wspomnienie kiedyś głośno deklamowanego przeze mnie, jednego z najbardziej kontrowersyjnych liryków dwudziestolecia międzywojennego, który mimo upływu czasu nic nie traci na swej sile.

Niech idzie tan lubieżnych podnieceń! Nie szkodzi!
Och, sławię ja cię, tłumie, wzniosłymi słowami
I ciebie, Wiosno, za to, że się zbrodniarz płodzi!

polecam ANDRZEJ ROSIEWICZ Wieje wiosna…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

chleba i igrzysk

19 mar

kraina jednorożców i podwójnej tęczy wydaje się nie do przyjęcia we współczesnym świecie. wczoraj maleństwo - wyhodowane na własnej krwi i skarmione od zarania życia odklejonymi od otaczającej rzeczywistości ideałami oraz bardzo wywrotową filozofią – zakomunikowało mi, że moje pisanie pazurem za bardzo przesycone jest przereklamowaną radością i pozytywnym podejściem do przygody zwanej życiem. i choć, jak to zbyt szybko dorastająca córa bardzo elokwentnie określiła – mimo subtelnego uroku i lekkości czarnego pióra – brakuje w nim drapieżności, adrenaliny, przemocy, walki, przepychania się łokciami, ciemnych mocy i plugastwa, czyli życiowej prawdy. podjuszana komentarzem, do zakończonej przeze mnie kategorii listy do N.N., zażądała wręcz poszerzenia horyzontów myślowych o niebezpieczny element.

przez czas pięciu tygodni, czyli do moich kolejnych nastych urodzin, mam wymyślić nową kategorię w tej cyberprzestrzeni, która charakteryzowała się będzie zaciętością, ironią i sarkazmem oraz ewentualnie nikłymi elementami szczęśliwości, która nie będzie oczywista, tylko okupiona krwawym potem i łzami.

czeka mnie nie lada wyzwanie. oczywiści mowy nie ma o zmianie podejścia do świata. nadal będę lewitować na mojej orbicie, ale postaram się coś spłodzić, więc już ostrzę dziób i pazury, by sprostać temu zadaniu. czy mi się uda nakarmić krwiożercze umysły żądne sensacji? nie ma wyjścia, skoro taka wola ludu! w końcu dookoła trup wciąż kładzie się gęsto, syreny złowieszczo wyją za oknem, a maluczcy są wyzyskiwani, zazwyczaj przez samych siebie, więc zaczynam układać się do tej abstrakcyjnej, jednak nieodosobnionej zachcianki.

jeżeli ktoś miałby sugestie, to zapraszam do podzielenia się nimi, bo póki co jedyną opcją wydaje się komentowanie hitów nowej ramówki rodzimej tv, no ale przecież to nie jedyna arena do kąsania przeciwnika, więc drzwi mojego umysłu stoją otworem na wszelkie inspiracje w tym temacie. może plucie jadem też ma swoje dobre strony…

polecam IMAGINE DRAGONS Radioactive

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

flower power

16 mar

mocne słońce rozbudziło na dobre przyrodę na mojej wyspie. weekendowy relaks miał tym razem odcienie rodem z ogrodu botanicznego. nie tylko tubylcy odziani w letnie szaty – dookoła absolutna wiosna. trampkowy sezon niniejszym uważam za otwarty!

prezentowana galeria – od a do z uchwycona wyostrzonym na światło i otaczające nas kolory spojrzeniem początkującej w temacie fotografii młodej artystki, która wizję bacznie obserwowanego świata przepuszcza przez swój własny filtr – jest zapisem magii wiosennego popołudnia w wielkim mieście.

ps. gratuluję ostrości spojrzenia maleństwo!

zdjęcia podlegają licencji CC-BY-NC

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii foto

 

law of attraction

13 mar

zabiłam kolejnego laptopa. nazwijmy to grawitacją. uniwersalne prawa zdają się potwierdzać namacalnie. siła przyciągania w każdym razie nie zawodzi.

mam już mały składzik uśmierconych przeze mnie sprzętów, więc jest się czym chwalić. czy mnie to obeszło? nie szczególnie. ale było śmiesznie! przecież włosów z głowy, z powodu tego nieodosobnionego incydentu, rwać nie będę.  awykonalne zadanie, więc w myśl zasady shit  happens, czas rozglądnąć się za kolejną technologiczną zdobyczą. tym bardziej, że dorastająca młodzież zaczęła mi użyczać swoich z nieskrywaną obawą …

w końcu – stać mnie na nieplanowane przyjemności, a ten nadchodzący będzie tym właściwym, jedynym, wymarzonym, więc – carry on@@@

polecam NINA SIMON Sinnerman

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

happy ending

11 mar

mija już prawie rok od momentu, kiedy zaczęłam pisanie tych listów. czas na zamknięcie cyklu.

przejdę ten jednostronny dyskurs w miarę fundamentalnie. choroba, z którą się borykasz ma wiele powiązanych ze sobą podstaw, ale w każdym przypadku wywodzi się z nieumiejętności odnalezienia siebie samego w procesie zwanym życiem. wszelkie sposoby, jakie społeczeństwo i prawo obrały, by pomóc Tobie i innym zapętlonym we własnym wnętrzu wydają się nie skutkować wcale, więc dziś, korzystając z okazji, że jest to mój ostatni wpis, w stworzonej – dzięki zetknięciu się z Tobą - kategorii listy do N.N., będę pisać kierując się jedynie własnym wnętrzem.

ROZWINIĘCIE

poprzez zetknięcie z Twoim, jak to kiedyś pojmowałam – beznadziejnym przypadkiem, dałeś mi możliwość usystematyzowania wszelkiej wiedzy, którą przestudiowałam w temacie uzależnień na podstawie profesjonalnej literatury, własnych niezależnych poszukiwań oraz swoich osobistych doświadczeń. bezwiednie pozwoliłeś mi zrozumieć w pełni istotę tego złożonego zaburzenia. jestem Ci za to niezmiernie wdzięczna, bo teraz bazując na tym unikalnym doświadczeniu mogę pomagać innym. dziękuję.

w myśl tego chcę, żebyś wiedział ponad wszelką wątpliwość, że osobiście nie uważam, żebyś był zepsuty/zły. jeszcze się nie odnalazłeś po prostu. sam możesz pomóc sobie najlepiej – akceptując całkowicie to kim jesteś i wierząc w to, że wszystko możesz osiągnąć i że możesz mieć dobre, szczęśliwe życie bez względu na okoliczności. jeżeli łatwiej Ci znosić codzienność będąc zamroczonym alkoholem, widocznie taka Twoja droga. gdybyś jednak poczuł naturalną potrzebę tworzenia swojej rzeczywistości na nowo, to pamiętaj, że każde dziś jest pierwszym dniem z reszty Twojego życia i nigdy nie jest za późno, by je zacząć od początku. nie ma pośpiechu. powodzenia.

polecam PINK Try

 
1 komentarz

Napisane w kategorii listy do N.N.

 

puls miasta

10 mar

przyjęło się mówić, że każde miejsce ma swoją historię. grunge’ową siłą napędową etnicznej mozaiki mojego miasta jest Camden – enklawa dla ludzi, którzy swoją wymowną specyfiką pokazują, że można być sobą. w przeciwieństwie do pozostałych dzielnic charakteryzuje się tym, że o jego przesyconym wolnością duchu decydują zarówno stali rezydenci, jak i odwiedzający, którzy wtapiają się w wibrujący rytm tego wesołego miasteczka – komunikując się, wchodząc ze wszystkimi w reakcje, integrując się na każdym poziomie.

sezon wiosenny otworzyliśmy uroczyście, wybierając się na wycieczkę do miejsca, które od najwcześniejszych początków naszego bytowania na wyspie przykuło naszą uwagę i z największą radością jest przez nas odkrywane wciąż na nowo.

prezentowany zbiór pocztówek pochodzi z domowej kolekcji chwil niezastąpionych i jest wynikiem wspólnej pracy/pasji mojego stada.

zdjęcia podlegają licencji CC-BY-NC

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii foto

 

śliwki w czekoladzie

08 mar

dzień kobiet!dzień kobiet! niech każdy się dowie… postkomunistyczne święto poza zabarwionym ironią sentymentem z odległych już lat oraz wspomnieniem zeszłorocznych tulipanów zdychających na parapecie w szklance po piwie dał mojemu stadu kolejną okazję do świętowania, którą oczywiście wykorzystaliśmy do cna. wypełnione słońcem godziny spędziliśmy w wesołym miasteczku w wersji dla bardziej przerośniętych dzieciaków.

z okazji/bez okazji przyjacielka o laserowym spojrzeniu położyła mi na paznokciach kolor dojrzałej śliwki zatopionej w aksamitnej czekoladzie, a syn zafundował mi na zakończenie dzisiejszej przygody prażone w karmelu orzeszki. tyle o mnie. jak wam siostrzane dusze upłynął czas? szczerze wierzę, że było przynajmniej nieziemsko, czego życzę z całego przepełnionego radością i absolutnym szczęściem serducha! niech nam się darzy!

polecam PINK Raise Your Glass

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik