RSS
 

kubuś fatalista i jego pan

03 mar

dokładnie tydzień temu pisałam, że mój świat mieni się kolorami tęczy. był poniedziałek jak dziś i dzień zaskakiwał mnie coraz nowymi przyjemnościami, które utrzymywały mnie na najwyższej z dostępnych orbit. tak pozytywnie nastrojona życzyłam wszystkim zaglądającym do mojej cyberprzestrzeni udanego tygodnia. czy taki pozostał?

czas minął mi w zawrotnym tempie i w radosnym podskakiwaniu niemalże. ostatnie dni lutego, poza żółtymi żonkilami, obsypały miniatury wiśni w moim aluminiowym ogródku delikatnym różem, a dojrzale bazie przyniosły prawdziwą wiosnę. ptaki swoim krzykliwym śpiewem dopełniały sielankowego, niemalże wyciętego z broszur świadków jehowy, klimatu, jaki charakteryzował moją codzienność.

mimo – jak czasem określają to znajomi – mojego oderwania od rzeczywistości wciąż utrzymuję kontakt ze starym krajem. sentyment pozwala pamiętać tylko dobre chwile. z racji wykonywanych zawodów i zainteresowań miałam przyjemność pracować i obcować z ciekawymi ludźmi. ze względu na te koligacje oraz szerokość geograficzną mojej ojcowizny często ocierałam się o  niebiesko-żółtą flagę sąsiadującego państwa, które walczy teraz o swoją prawdziwą wolność. dziś zarzucono mi nieczułość odnośnie tego tematu. oburzenie też wywołała moja sugestia, żeby nie przesiąkać fatalistyczną wizją tego, na co nie mamy wpływu.

wiem, co dzieje się za oknem. wiem, że na świecie trwają bratobójcze walki. wiem, czym zapisane są karty historii. wiem, że na ulicach miast panuje terror i jak obłudna jest polityka. wiem, że w wielu zakątkach ziemi dzieci umierają z powodu niedożywienia i braku pomocy medycznej. wiem, że mają miejsce  gwałty i przemoc, i handel żywym towarem, którym najczęściej okazują się najbardziej niewinne istoty. wiem, że ludzie umierają na raka lub w różnego rodzaju przerażających katastrofach. wiem, że czasem rodzice robią krzywdę swoim dzieciom i wiem też, że dzieci potrafią bestialsko krzywdzić swoich rodziców. wiem, że powiększa się dziura ozonowa. wiem, że wymierają gatunki, a ludzie się wyniszczają wszelkiego rodzaju legalnymi lub nie substancjami, dostępnymi w szerokim, bądź wąskim obiegu. wiem, że prezentowany w szklanym oknie świat chyli się ku upadkowi. też tam kiedyś byłam.

wiem też, że nie na tym polega życie. i – bez względu na to jak będzie to odebrane – postanawiałam w dalszym ciągu cieszyć się nim i patrzeć pozytywnie, bo tylko w ten sposób czuję pełnię swojego istnienia. kreuję swoją rzeczywistość. w moim wnętrzu panuje pokój. na każdy problem patrzę generalizując go, umniejszając tym jego oddziaływanie na mnie. na każdą pozytywną rzecz patrzę bardzo konkretnie, rozdmuchując do granic możliwości radość, którą ona niesie dla mnie. jeżeli przypnie mi to łatkę najbardziej egoistycznej i ignoranckiej suki na świecie – niech i tak będzie, bo tak warto żyć. każdemu proponuję spróbować - whatever makes you happy!

mając na uwadze powyższe i moją wywrotową dla niektórych filozofię powinnam z góry przeprosić za wybuchy entuzjazmu i zachwytu nad życiem, ale czynić tego oczywiście nie będę. doskonale wiem, czego ludzie oczekują od siebie nawzajem, ale z uwagi na fakt, że moje własne człowieczeństwo kwestionowano już wiele razy, pozwolę sobie jak dotychczas pozostać poza marginesem ogólnie panującego kodeksu podwójnej moralności.

ps. o godzinie 3.30 pm, wracający ze szkoły dziedzic pokazał mi rozkładającą się pięknym łukiem kolorową tęczę, która zaglądała w szeroko otwarte drzwi mojej chatki na kurzej łapce. o godzinie 5.05 pm zbyt szybko dorastająca córa, również wracając ze szkoły zawołała mnie na prożek, żeby pokazać mi – nie jedną, ale dwie równolegle nachodzące na siebie warstwy kolorów rozszczepione przez deszcz nad moim światem.

polecam KULT Gaz na ulicach

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii niecodziennik

 

Dodaj komentarz