RSS
 

nieznośna lekkość bytu

17 maj

niesiona przemożną chęcią kontaktów z własnymi korzeniami, wykonałam dziś kilka telefonów. kto wie, jak rzadko się na takie działania porywam, ten również wie, jak elastyczna jestem w podtrzymywaniu kontaktów. czasem nawiązana po latach rozmowa w niczym przecież nie różni się od tych prowadzonych codziennie.

każdy ma swój sposób na życie. moim okazuje się być autystyczne wręcz odcięcie od własnych początków. dla wszystkich tych, którzy myślą, że pojęłam się z mgły – sprostowanie. otóż posiadam autentyczną matkę z krwi i kości, bardzo ludzką, która w dwudziestosześciogodzinnych bólach sprowadziła mnie na ten cudowny świat. zadziwiające, zdaję sobie z tego sprawę, niemniej jednak tak właśnie jest i przynajmniej w tym względzie nie odbiegam od panujących standardów.

moje stosunki z macierzą absolutnie jednak i bez względu na okoliczności otaczającej przyrody odstają od jakkolwiek przyjętych  w tym względzie norm. nie umniejsza to w niczym istocie faktu. moja mama, mimo że dalece nieobecna w powszechnym użyciu, jest wspaniałą istotą, która w swej absolutnej nieświadomości podarowała mi najcenniejszy dar istnienia pomimo wszystko.

jak się okazuje, w starym kraju deszcze sprowadzają niżowe klimaty. moja wyspa, dla odmiany, opala dziś promiennym słońcem, pochłanianym zachłannie przez rezydentów aluminiowego ogródka, gdzie maki prężą się dumnie w swoich szkarłatach, otoczonych soczystą zielenią.

zdecydowana to pociecha na wszystko, na co wpływu w życiu nie mamy.

polecam URSZULA Latawce, dmuchawce, wiatr

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii niecodziennik

 

Dodaj komentarz