RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2014

ballady prożkowe

22 lip

przeżywając dogłębnie wszystkie piękne chwile, które przelewają się przeze mnie jak oceany zwarte w jeden strumień, układam myśli w kolorową makatkę, otulającą mnie swoim dotykiem jak ciepły oddech. falujący rytm, który się w nich zawiera nieomylnie unosi mnie na otwarte przestworza  – wciąż do słońca…

przyłapane momenty pełne są swobody, którą epatuję otwarcie w mojej cyberprzestrzeni, bo przecież człowiek nie jest taki, żeby się nie zechciał podzielić ze światem tym, co mu w duszy gra! tak więc mój magiczny patchwork - utkany misternie z chwil spędzanych na prożku odsłaniam dla miłych memu sercu gości – może, jak ballady niesione wiatrem, przydadzą się na dobre i na złe oraz na wszystko to, co ponad tym.

bogate doświadczenie życiowe utwierdza mnie niezmiennie w przekonaniu, że wszystkich uszczęśliwić się nie da, co absolutnie nie znaczy, że nie można być szczęśliwym, kiedy się już zaniecha tego daremnego procederu. skazani jesteśmy na sukces, radość i wieczne szybowanie w przestworza – warto sobie o tym czasem przypomnieć.

ps. mojej ukochanej rodzinie – onej rzeczonej, takiej i owakiej, z którą nie tylko dobrze być na zdjęciach – appreciating every single moment with you!

 

fotografie podlegają licencji CC-BY-NC

 
1 komentarz

Napisane w kategorii foto

 

wpływy księżyca

18 lip

po rozgrzanym słońcem tygodniu czerwony księżyc, wschodzący nieśpiesznie do okrojonego rozmiaru, odbijał się na nocnym niebie tarczą czerwieni podświetlonej mglistą powłoką, obsypując uśpioną wyspę nieziemską poświatą. północny wiatr, roztańczony zapowiedzią letniej burzy, zagrał na dzwonkach radośnie podskakujących nad moim prożkiem, poruszając przy tym gęste grzywy aluminiowego ogródka. miarowo przesuwające się chmury przyśpieszyły odległy szkarłat do przejścia w połyskującą ochrę, by chwilę później mieniła się jaśniejącymi wciąż bardziej odcieniami żółci, które na środku mojego nieba zabłysnęły ostatecznie zmrożonym w uśpieniu srebrem. po tym kołyszącym moją wyobraźnią tanecznym kroku, panowanie nad upalną nocą przejęła nawałnica, do tej pory odbijana jedynie w zamkniętych hermetycznie wspomnieniach ze starego kraju. oczyszczone niebieskim upustem powietrze przyniosło błogi sen, dający ulgę równie skuteczną jak mieniące się w słońcu ślady deszczu wylizane jasnymi promieniami świtu.

czas wypełniający moją przestrzeń obsypuje mnie chwilami błogiego odprężenia, pozwalając bardziej świadomie skupiać się na tym, co nieokreślone, a jednak najistotniejsze. codzienność przynosi różne kontrasty, w których wszyscy po części partycypujemy. balansując na trampolinie życia wibrujemy wokół własnej osi wciąż ocierając się o tych, co na morzu. najcenniejsze w tej niekończącej się współkreacji jest to, że zawsze możemy wybrać na co zwracamy swoją uwagę i od niej wybić się do prawdziwie niezależnej autonomii. wolność jest luksusem, na który możemy sobie pozwolić w każdym momencie.

ps. Wiktorowi – mając wciąż żywo w pamięci krótkie, jednak intensywne interakcje w przylądku dobrej nadziei, gdzie dane nam było uchwycić chwile naznaczone wieczną wędrówką przez ścieżki życia pod wezwaniem mocnego anioła – przyjmij nie jako epitafium, ale wyraz sympatii i szacunku za podzielenie się swoją uwagą oraz bogatą historią plastyka, muzyka, globtrotera, a w końcu wolnego ptaka na zawsze oddanego osobistej gonitwie za sensem istnienia.

polecam JANIS JOPLIN Me & Bobby McGee

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

life goes on

03 lip

przesycone kolorami interakcje z ludźmi. nie/przypadkowe spotkania. rozmowy bardziej lub mniej kontrolowane. pies bojowy układający swej mocnej budowy ciało na moich drobnych stopach, proszący przy tym o zabawę i dobre słowo. uśmiech kilkutygodniowego noworodka i nad wyraz świadome spojrzenie zaciekawionych tym światem oczu wpatrujących się wesoło w moją twarz. zamknięte w telefonicznej słuchawce – jednak słyszalne wyraźnie – dogłosy burzy w starym kraju i niewyczuwalny dla nosa – jednak zaskakująco mocny – aromat rozgrzanego asfaltu, na którym roztapiają się bryłki lodu. dojrzewające leniwie w pełnym słońcu pomidory własnej hodowli. krople łez na policzkach dziedzica rozczarowanego własnymi nie/osiągnięciami w tym chylącym się ku końcowi szkolnym roku. błogie uczucie ulgi po kończącym się dniu, kiedy ogródek w aluminiowych donicach zaczyna nasiąkać powoli dozowaną przeze mnie wodą. satysfakcja malująca się szerokim uśmiechem na twarzy maleństwa -  dorosłego już w świetle tubylczego prawa, które jeszcze nie nacieszyło się dopiero rozpoczętymi wakacjami, a już misternie rozrysowuje plany na to, co nadchodzi. bukiecik frezji skromnie usadowionych w kącie przepełniający swoim aromatem otwartą przestrzeń mojego pokoju. uśpione pragnienia w zgaszonych umysłach braci i sióstr pod wezwaniem mocnego anioła. krople potu i krew tętniąca wyraźnie w moim ułożonym do spoczynku ciele, kiedy już przekraczam granice rzeczywistości, by dogonić siebie na skraju utrwalonej w zasypiającym umyśle tęczy. anielski orszak odprowadzający nieistniejące nigdy korelacje rodzinne zapisane w kodzie genetycznym moich latorośli. pierwsze od lat plany wyjazdów w nieznane. rozszarpywana pneumatycznymi młotami od wczesnych godzin porannych ulica pod moim oknem. wysyp truskawek, o których pisać można jedynie na złotym aksamicie. poszukiwania przejrzałego kopru, który wzmocni aromat ogórków już cierpliwie oczekujących na upchanie w słoikach. koty uparcie wchodzące pod nogi. odcięcie sygnału rodzimej tv w ramach kaprysu i wolnej woli. ślimak przesuwający sie własnym tempem obok przetartej wycieraczki przy domowym prożku. leniwe drzemki regulujące uśmiech i ostrość spojrzenia. śmieci niczyje zalegające przy ścieżkach prowadzących do mojej chatki na kurzej stopce. perlisty śmiech pępowinowego dziecka podrzucanego do góry w rytualnym tańcu figlarnego rozbawienia. cisza, która gości tylko w głowie i tylko czasami. wdechy i wydechy, które w swym naturalnym rytmie dorównują niezawodnością wschodom i zachodom słońca.

dobrze mi.

polecam MAANAM Szał Niebieskich Ciał

 
1 komentarz

Napisane w kategorii niecodziennik