RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2014

fly away

25 sie

Ja tymczasem nie mówiąc nic nikomu, wsiadłem w bus i zawinąłem się do domu. Dobrze, że tylko 10 minet. A tu ciągle po staremu, jak w betoniarce, przy high street, techno, disco i skąpo ubrane dziwki. Diabeł kosi swoje żniwo. Niesamowity kontrast. W hostelowym korytarzu, jakże dobrze znajomy, słodkawo-mdły zapach marihuany. Ostatni skręcioch, oczywiście z tabaki, paciorek i lulu. Jutro kolejny, piękny dzień, myślę że skoczę na Nothing Hill, zasmakować trochę brazylijskich klimatów. Jakże życie potrafi być piękne. Niestety trzeba umieć z niego korzystać. Pan błogosławi. I tym miłym akcentem zakańczam tę piękną niedzielę.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii no strings attached

 

pieprz i wanilia

24 sie

z odległego dzieciństwa bardzo przyjemnie wspominam program telewizyjny pod tym tytułem. zwiedzanie wszystkich miejsc, wraz z prowadzącą go po mistrzowsku parą, otwierało okno na świat. pozwalało przenosić się w czasie i odczuwać przyjemność obcowania z innymi kulturami.

również dziś mam ten przywilej i mogę popatrzeć na to, co poza horyzontem. tym razem podróż w obiektywie sponsorowana jest przez wakacje na indonezyjskiej wyspie mojej prywatnej kobiety na krańcu świata, która kilka razy w roku poszerza moje spojrzenie o coraz to bardziej egzotyczne wyprawy. dziękuję za tę możliwość i życzę wszystkim miłego zwiedzania!

fotografie podlegają licencji CC-BY-NC

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii foto

 

quasi una fantasia

22 sie

dziś otworzyłam książkę zakupioną ostatnio w cyberprzestrzeni. Pasję Życia Irvinga Stone’a po raz pierwszy miałam przyjemność przeczytać 22 lata temu w języku ojczystym. sentyment i chęć przekazania kulturowego dziedzictwa na własne latorośle wywołało potrzebę powtórzenia tego iluminacyjnego doświadczenia, tym razem posiłkując się w odbiorze językiem tubylczym.

jakże przyjemnym okazało się to doświadczenie już od pierwszej strony, na której wcześniejszy użytkownik, znajdującego się teraz w moim posiadaniu egzemplarza, zostawił po sobie ślad dla kolejnego czytelnika – w tym przypadku piszącej te słowa - w postaci dedykacji oraz notatek robionych przez niego w trakcie czytania książki w 2010 roku. iście metafizyczne doświadczenie – dotknąć skupienia innego człowieka i odnaleźć w nim prawdziwie znakomity w swym wyrazie simple companionship.

czytanie rozwija wyobraźnię.

polecam PALOMA FAITH Just be

 
1 komentarz

Napisane w kategorii niecodziennik

 

ida sierpniowa

11 sie

sierpień ma dla mnie szczególnie sentymentalną wartość. wszystkie nastoletnie wakacje najlepiej smakowały o tej porze roku.

łącząc kolory i zapachy we wspomnienia oraz bogatą teraźniejszość – niniejszym oznajmiam, że po raz pierwszy tego roku w powietrzu wyczułam zapach jesiennej melancholii. wiem, że może się to wydawać dość wczesnym spostrzeżeniem, ale poparło mnie w nim również moje pierworodne maleństwo, które oznajmiło mi, że już czuje jesień. pozostając w urokliwie serdecznym klimacie jej szesnastych urodzin, które niedawno świętowaliśmy, radośnie na to przystałam, bo przecież nie ma nic bardziej ujmującego niż delikatne promienie słońca powoli zaplatające pastelowe warkocze babiego lata obejmującego swoim ciepłym panowaniem moją wyspę.

wczoraj w nocy na niebie gościł superksiężyc, który zawisając w perygeum prawie trzydzieści razy mocniej rozświetlał nasze poplątane ścieżki. dzisiejszy tea time zabłysnął rozszczepionym w słońcu deszczem, malując nad moim prożkiem dwuramienną tęczę, która długo karmiła oczy swoimi wyraźnymi barwami. jutro, entuzjastycznie wyczekiwana przez wyższego już ode mnie dziedzica, wyprawa na ogródek działkowy – skrawek ziemi w środku miejskiej dżungli, już nas w swojej hojności karmiący przepysznie wesołymi polami nieograniczonych możliwości.

zatrzymując spojrzenie na półmetku tegorocznego sezonu ogórkowego śmiało mogę stwierdzić, że dużo się dzieje. dużo i dobrego.

polecam METALLICA & SF SYMPHONY ORCHESTRA Nothing Else Matters

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii foto, niecodziennik

 

life is a beach

05 sie

moja stopa dotknęła piaszczystego wnętrza zimnego oceanu, a moje serce podskoczyło z zachwytu nad tym, co zakochane oczy odebrały z drobin niesionych przez zasoloną bryzę, która unosząc się nade mną skradła moją duszę. wakacyjny wyjazd okazał się początkiem kolejnego etapu mojej drogi. swoją intensywnością już karmi ona moje roztańczone swym rytmem plany. jestem brzemienna od pragnienia, jakie odsłoniło się przede mną.

otulona wybrzeżem mojej wyspy rozpłynęłam się w marzeniu niosącym mnie na fali rozmiłowania w nowym pożądaniu. wołanie mojego przeznaczenia z zaskoczenia, ale bardzo skutecznie właśnie mi przypomniało, że jestem cygańskim pomiotem przenoszącym się z podmuchem wiatru.

zwracając szeroko otwarte oczy na wysunięte w głębię oceanu południe znalazłam swoją kolejną przystań. powietrze nasycone solą i zimnym oddechem Atlantyku roznosi tu krzyk mew bezczelnie panoszących się na każdym dachu. wieczne wakacje, o które kiedyś mnie posądzono, zaczynają nabierać realnych kształtów. będę powoli zbierać się do lotu, bo nowe gniazdo już na mnie czeka. za kilka wschodów i zachodów słońca zasiądę na innym prożku i zacznę żyć snem na jawie, tymczasem rozpamiętuję się w chwili, która zaistniała w mojej głowie i mimo swojej bezkształtności wyrasta na najbardziej realną część mojej teraźniejszości.

ps. znajomym/nieznajomym, stałym bywalcom i przypadkowym gościom, pracującym w pocie czoła i tym, co tańczą w przestworzach -  słoneczne pozdrowienia z wakacji i ocean miłości, który pochłonął mnie bez reszty!

 

fotografie podlegają licencji CC-BY-NC

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii foto