RSS
 

odsłona dwudziesta ósma

01 lis

w gęsto zawieszonej nad doliną mgle, drobna postać w szarej tunice rozpala kamienne lampiony. ciepło migocących płomieni powoli nasyca mleczną zawiesinę, dodając przewiewności dusznemu powietrzu, które zdaje się nie owiewać, ale oblepiać kontury kobiety.

dookoła szelest spadających liści i cichy oddech zatopionych w ciemności zwierząt. z oddali słychać przytłumione rozmowy. twarz skupiona w radosnym uniesieniu, oczy przymknięte w niemym zasłuchaniu. kapłanka odrzuca poły okrywającego jej kształtną czaszkę materiału i przysiada na środku kamiennego kręgu, by wsłuchując się w ciszę, nadać swojemu oddechowi spowolnionego rytmu, którym przywoła obserwujących ją z oddali gości.

ciche melodie rzucane na wiatr zawisają nad niebem wypełnionym dymem konopnych knotów i ciepłem, którym pulsuje migotliwa noc. zmatowiała arcymistrzyni iluzji, odwieczna towarzyszka samej siebie dziś tańczy wśród tych, co odeszli i tych, którzy dopiero nadejdą.

 

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii opowieść

 

Dodaj komentarz