RSS
 

nokaut

03 lis

moja wyspa powitała nowy tydzień strugami deszczu i parą w wydychanym powietrzu. oddech smoka, jak wieść głosi, omiótł także północne krańce starego kraju. znajomy poślizg w wolno przesuwającym się traffic’u upewnił mnie o zakończeniu tygodniowego half-termu. wracamy do codzienności.

po pracy wizyta w gabinecie dentystycznym, o ileż bardziej ludzkim niż za czasów dzieciństwa! nieodbiegający już niestety od horrorów z czasów szkolnej ławy zastrzyk z anestetykiem reaktywował chwilowy paraliż. połowa twarzy nienaturalnie wyłączona z obiegu. zdawać by się mogło, ze połowa mózgu w uśpieniu. a jednak doświadczenie całkowicie bezcenne w odbiorze. po dziesięciu miesiącach ciągłego przesuwania tej chwili – wiem, co mówię!

mimo tych technicznych przeciwności losowych bilans emocji na plus. nie ma nic weselszego niż  zachłystywanie się śmiechem przy próbie przełykania rosołu, pozostałego w spadku po minionej niedzieli, a to wszystko dzięki tej post-dentystycznej znieczulicy. poniedziałek odfajkowany. pozostaje napawanie się błogim lenistwem w ciepłe wieczornych świateł, otulających do słodkiego nic-nie-róbstwa. śmiało mogę powiedzieć, że czuję sie jak na wakacjach!

w tym kontekście bardziej uzasadnione wydają mi się odwieczne postulaty osobistych piskląt o zmianie wymiaru pracy z pięciu na dwa dni w tygodniu – czego z całego znieczulonego serducha sobie i Państwu życzę!

polecam QUEEN Another One Bites the Dust

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii niecodziennik

 

Dodaj komentarz