RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2015

po godzinach

23 lip

sezon ogórkowy rozpoczęty. znowu są wakacje! błogo i leniwie czas kołysze codziennością. firanki wszelkiego rodzaju i upodobania w oknach przydrożnych domów, skrywające przed wzrokiem przejeżdżających pięter czerwonych autobusów sekrety domowe i codzienne seriale. książki wystawione na promienie słońca przed małą osiedlową biblioteką mijaną po drodze. bunch of teenagers, podskakujących na siedzeniach dookoła jak pchły na skołtunionym ogonie wyliniałego psa. sfokusowane na grze w komórce spojrzenie siedzącego obok syna, daje mi podstawy głęboko wierzyć, że tak samo zachowuje się mój dziedziniec, kiedy jest poza zasięgiem mojego wzroku. natura. różnica między płcią w tym wieku zdaje się polegać na tym, że dziewczyny mają coś takiego jak osobowość. innit?

nassi tu bylirodacy nieodrodni, malowane ptaki! wygrzewający, w ferworze niekończącej się w amoku upojenia dyskusji, rozmiękczone tanim piwem czerepy, usadowili się komfortowo i absolutnie nielegalnie po prawej. po lewej, od dziś mam ziomków też jako najnowszych i to, jak najbardziej, legalnych sąsiadów. w takim skupisku ojczystego pochodzenia nie miałam okazji bytować już od ośmiu lat. zapowiada się bardzo ekscytujące lato!

dużo się działo, bo egzaminy na koniec roku, szaleństwo! zbyt szybko dorastająca córa ma już za sobą pierwszy rok collage’u. chce iść na kryminologię albo psychologię kryminalną, więc zostawi art po wakacjach i będzie się koncentrować na biologi. miała dzień praktyki w sądzie koronerów. wróciła przeszczęślwa i w październiku idzie na tydzień znowu. w tym roku aplikacja na studia! a potem uniwersytet! już 17 lat… moje maleństwo dorasta.

wspomniany wcześniej dziedziniec już wyższy ode mnie o głowę! wąsik mu się sypie, głos łamie, pryszcze na nosie. cały ojciec! w nauce ok, ale potrafi zabłysnąć przed milionami słuchaczy charakterkiem. kolejny komputer zajechany…

lepiej nie miałam! dobrze mi się żyje.nie mam faceta, bo chyba już odwyklam i nie wyobrażam sobie zakłócenia przestrzeni własnej. to, co w głowie wystarczy. czytam po angielsku fantasy, oglądam trochę filmów. za parę tygodni idziemy do szekspirowskiego teatru. używamy życia.

przyjacielka o laserowym spojrzeniu nazwała mnie ostatnio zbleachowanym faszystą. maleństwo wczoraj zwróciło się do mnie per – nazistowski albinosie. zdaje się, że jestem najszczęśliwszym ss’mańcem na świecie! w sobotę południowe klify i fale Atlantyku. będę wygrzewać blond główkę.

ps. dziś rocznica. lady sings jazz…

polecam AMY WINEHOUSE & TONY BENNETT Body and Soul

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik

 

uwielbiam ją…

10 lip

lipiec tego roku ma sprawczą moc. skarmia przysmakami ze zmrożonego szkła, po brzegi wypełnionego cytrusami i kostkami lodu. dużo by mówić o chwilach błogo spędzanych na prożku, ale czasem wystarczy focus obiektywu, który zatrzymuje momenty ulotne jak kaprys kobiecy.

nisko się kłaniam, Królowo Ty Moja, za rozkoszne chwile dziękując po stokroć! za bliskość i za rodzinę! oraz za wyborny beauty service!

pokłonić się także pragnę mojemu nadwornemu fotografowi, który widzianym przez siebie postaciom dodaje kontrastu i artystycznego ujęcia. maleństwo! za spojrzenia, którymi mnie karmisz już siedemnaście lat bez miesiąca - niekończące się pokłady miłości!

 fotografie podlegają licencji CC-BY-NC

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii foto

 

na osi czasu

01 lip

moja wyspa dziś już całkowicie przesiąknięta letnią odsłoną. cała w oparach ciężkich jak smoła w piekle. spłaszczony gęstym powietrzem oddech zawisa jak zdanie przerwane w pół/słowa. 35 stopni lejącego sie z nieba żaru spowolniło nie tylko krew letargicznie przelewającą się po gęstych stróżkach, nabrzmiałych niżowym ciśnieniem żył.

jak ryba wody, tak i ja szukam cząsteczek tlenu, które zdają się nie poruszać wcale w tropikalnej atmosferze, przyniesionej nad moje niebo przez ten długo oczekiwany lipcowy dzień.

okazuje się, że i taka bezwietrzna aura potrafi cieszyć oko i unosić ponad tym, co nazywane kontrastem. udanych wakacji!

z dedykacją dla strasznego spojrzenia w wilczych oczach.

polecam THE DOORS Riders on the storm

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii foto, niecodziennik