RSS
 

Archiwum - Październik, 2015

the abominable bride

31 paź

Truly I have lost weight, I have lost weight, grown lean in love’s defense, in love’s defense grown grave.
It was concupiscence that brought me to the state: all bone and a bit of skin to keep the bone within.
Flesh is no heavy burden for one possessed of little and accustomed to its loss.
I lean to love, which leaves me lean, till lean turn into lack.

A wanton bone, I sing my song and travel where the bone is blown and extricate true love from lust as any man of wisdom must. Then wherefore should I rage against this pilgrimage from gravel unto gravel?
Circuitous I travel from love to lack / and lack to lack, from lean to lack and back.

The Skeleton’s Defense of Carnality by Jack Foley

fotografie podlegają licencji CC-BY-NC

 
1 komentarz

Napisane w kategorii foto

 

bring me that horizon

29 paź
Z niekłamaną dumą melduję, że przycumowałem! Stoję w porcie od 2 lat, spokój, cisza – wiatry nie dokuczają. Uczę się czerpać przyjemność ze stąpania po twardym i stabilnym lądzie. Czasem, pomimo, że ziemia pod stopami się nie buja jak pokład okrętu, to w głowie się zakręci. Lata spędzone na morzach północy przyzwyczaiły tak bardzo do konieczności unikania przechyłów i macek olbrzymich kałamarnic, że teraz,  gdy horyzont jest stały, głowie czegoś brakuje. Słowem – to, że nie pija się rumu, nie znaczy wcale, że nie jest się już piratem. Bycie piratem to nie stan umysłu, pirata można uspokoić, ukołysać, uśpić, a nawet zrozumieć. Jednak skurwiel zawsze będzie kombinować, przyjdzie jego czas, to pobiegnie na okręt i wskoczy do kubryku. Posiedzi tam. Oby już nie wypływał.
 
1 komentarz

Napisane w kategorii no strings attached

 

frostbite

15 paź

zimno. północny wiatr przenika do kości. prószy drobnym, zmarzniętym śniegiem. winter is coming.

polecam BIG CYC Ballada o smutnym skinie

 
1 komentarz

Napisane w kategorii niecodziennik

 

indian summer

01 paź

flanela jest przewodnim akcentem tego sezonu. miękką kratką wchodzimy w aurę jesienną. kto przyłożył kiedykolwiek policzek do ciepło otulającej faktury tego prostego w wyrazie materiału – ten wie, co kołysze sny w babie lato. kto tego nie zrobił – zachęcam do próby w ciemno. może powinnam reklamować pościel? wszystkie zainteresowane marki zapraszam do kontaktu, szczegóły wraz z numerem konta na player pl…

zbyt szybko dorastająca córa dziś otwiera swój osobisty romans z filmem. wnioskując po tytułach i pasji z jaką moje maleństwo się do tego zabiera, w przeciwieństwie do jesiennej ramówki rodzimej tv,  film club u whores on the hill zapowiada się bardziej niż interesująco! sama chciałabym się dostać w te ekskluzywne szeregi, ale cóż – matkom wstęp wzbroniony! i słusznie!

w starym kraju kino zaprasza na dulszczyznę. zazdraszczam po raz pierwszy od kiedy zmieniłam szerokość geograficzną! rozpatrywałam nawet możliwość zakupienia biletu last minute, ale ja cierpliwa jestem, poczekam. ostatnio tak wielki apetyt na polskie kino miałam przy okazji produkcji Wojtka Smarzowskiego. ciekawa jestem jak tym razem nadwiślańska mentalność poradzi sobie z uchwyconymi w kadrze przywarami narodowymi, choć ta odsłona zdaje się mieć dużo bardziej łagodne oblicze…

krwawy księżyc wprowadził w długie nocne posiedzenia z lekką nutką dekadencji. w aluminiowych donicach krzaki pomidorów ciężarne od czerwieni, wrzosy wylewają się dywanami pasteli, a poziomki nieśmiało się rumienią i dalej kwitną! za ścianą już nowi sąsiedzi – nasi się nie zadomowili i zwolnili miejsca tubylczej mowie oraz szczekaniu chihuahua, co oczywiście odpowiada mi dużo bardziej.

poza tym rutyna. patrzę na moje dziecimaleństwo ostatni rok college’u; dziedziniec, przyglądający się dumnie w lusterku powiększającemu się jabłku adama, zaczyna przygotowania do GCSE; pępowinowe rozpoczęło przygodę z przedszkolem… oj dzieje się! dużo i dobrego! oglądam wschód słońca i cieszę się jak wariat! wiem, wiem – nudne i nie na miejscu - a jednak śpiewać będę wam pochwałę życia!

polecam NATALIA PRZYBYSZ Miód

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii niecodziennik