RSS
 

bring me that horizon

29 paź
Z niekłamaną dumą melduję, że przycumowałem! Stoję w porcie od 2 lat, spokój, cisza – wiatry nie dokuczają. Uczę się czerpać przyjemność ze stąpania po twardym i stabilnym lądzie. Czasem, pomimo, że ziemia pod stopami się nie buja jak pokład okrętu, to w głowie się zakręci. Lata spędzone na morzach północy przyzwyczaiły tak bardzo do konieczności unikania przechyłów i macek olbrzymich kałamarnic, że teraz,  gdy horyzont jest stały, głowie czegoś brakuje. Słowem – to, że nie pija się rumu, nie znaczy wcale, że nie jest się już piratem. Bycie piratem to nie stan umysłu, pirata można uspokoić, ukołysać, uśpić, a nawet zrozumieć. Jednak skurwiel zawsze będzie kombinować, przyjdzie jego czas, to pobiegnie na okręt i wskoczy do kubryku. Posiedzi tam. Oby już nie wypływał.
 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii no strings attached

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Jimmy

    29 października 2015 o 15:38

    Zew morza nigdy nie cichnie…