RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2016

SoulSisters

31 lip

opowiem dziś o magicznym zdarzeniu. trzepot motylich skrzydeł, które po nocy świętojańskiej zaczęły tańczyć w moim wnętrzu, właśnie wywołał trzęsienie ziemi.

dwanaście godzin temu celebrowałam sobie już zwyczajowo swoje błogosławione życie. biesiady z przyjaciółmi, śpiew, tańce, w gardła nasze. wycieczka na łąkę przez jeżynowy chruśniak, wciąganie słońca z bezwstydnie odsłoniętym biustem, wymiana pocztówek z niebem nad głową, wymiana myśli, radość. wielka radość. dwanaście godzin temu krzyczałam na głos, że jestem błogosławiona między niewiastami, że życie jest piękne i pojęłam jego sens.

jakże nie doszacowałam jednak szczodrości losu mego. bogactwo naturalne. univers mnie kocha i zasypuje prezentami, jak stęskniony kochanek pocałunkami swoją wymarzoną. życie mnie pieści, jak wymarzony miły mój od zawsze noszony we mnie. dwanaście godzin temu nie spodziewałam się nawet, co poranny zefir niesie w swoim orzeźwiającym podmuchu. oderwałam się od ziemi i przeniosłam na ekran filmowy.

jak zostałam gwiazdą filmową:

ze starego kraju wieść spłynęła, że jestem poszukiwana. ku mojemu niedowierzaniu list gończy wystawiony był na panieńskie nazwisko. z naręczem najpiękniejszych kwiatów ktoś krzyczał do świata, że chce mnie odnaleźć. ktoś poruszył niebo i ziemię, żeby mi napisać, wypłakać, wyśmiać, wymilczeć, żeby mi powiedzieć – mało pamiętam oprócz Ciebie i tych emocji. Szukałam Cię wszędzie. Dałaś mi tak dużo dobrego!

na poczet tej niezależnej produkcji, tym razem w role Thelmy i Louise wcieliły się dwie outsiderki, chodzące niewydeptanymi ścieżkami. na chwilę zetknęły się ze sobą w pociągu relacji życie – życie wieczne. dwie odklejone duszyczki, dziewczyniska z rzucającym się, rażącym wręcz podobieństwem. biesiada teatralna to była, zaiste! zahuśtały czasem przez chwilę, by rozejść się do swojego życia, kochać się, rodzić dzieci, pracować, pić wino z przyjaciółmi, płakać, eksplorować. po dwudziestu latach, dwudziestu dwóch nawet, te wariatki wpadły sobie w ramiona jak oszalałe z radości. what a story! what a fucking story! moje życie właśnie dostało oskara w kategorii najlepszy scenariusz oryginalny!

dziękuję: akademii, mamie, tacie, pisklętom, które zdążyły już dorosnąć, mojemu byłemu mężowi oraz sobie za tak twórcze i szalone kreacje. relacje międzyludzkie są happy and ever after. dziękuję Wam Wszystkim, którzy przeszliście przez moje życie, którzy choć raz skrzyżowaliście ze mną swoje ścieżki. na kolanach stopy całować z wdzięczności mogę za te cudowne interakcje. moje życie ma idealną obsadę!

ps. anulka! Twoją piegowatą buźkę dwadzieścia lat temu przysposobiłam sobie na siostrzane odbicie. i Ty się o to siostrzeństwo upomniałaś. anulka! dziękuję Ci kochana. dziękuję, że mnie odnalazłaś. już się nie zgubię.

polecam DEAP VALLY Bad For My Body

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii niecodziennik

 

efekt motyla

09 lip

Kiedy zasypiam albo leżę z zamkniętymi oczami, mam wrażenie, że wlewam się w ciebie mleczną poświatą, że nakładam się na ciebie i krążę w twoich żyłach. Kiedy tak leżę myśląc o tobie, chciałabym poczuć twoje wybudzenie. Tuż przed zaśnięciem. Tuż po przebudzeniu. Tuż przed pocałunkiem. I zaraz po nim. Chciałabym, żebyś był moją kołyską w dzień. I chciałabym, byś był moją kołyską w nocy. Potrzebuję, żebyś mnie ukołysał w swoich ramionach do zaśnięcia chociaż raz w tym życiu. Po prostu chcę to poczuć. Ja cię nie zaklinam. Ja cię mile witam.

Jeśli chcesz, mogę posłuchać jak zasypiasz.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii no strings attached

 

green pathways

09 lip

lewituję nad swoim światem, przyglądając się bardzo uważnie temu, co pod nogami. dziś ścieżki zaprowadziły na wyprawę do wnętrza mojego sąsiedztwa. powalone czasem drzewa, zielone bagna, liście i zasłony drobnych muszek. lato.

okazało się, że nie trzeba pokonywać setek kilometrów, by znaleźć drzwi prowadzące do krainy ukochanej. okazało się że wszystko, co dla nas cenne, nosimy pod skórą.

widziałam też dziś opowieść o miłości. wypowiedziałam i wysłuchałam już tak wiele monologów o uczuciach tłumionych, że wydawać by się mogło, iż powinnam być ekspertem w temacie. nie jestem. wiem tylko, że prawdziwa miłość istnieje. bez względu na to, jak bardzo czasem staramy się ją szufladkować i maskować ślady tej najwyższej emocji przypisanej nam w człowieczeństwie. ona i tak krąży w nas. i tylko czasem przestajemy tętnić jej naturalnym rytmem.

bez melancholii, z ciepłym przekonaniem, że wszystko jest dobrze.

polecam IYEOKA Simply falling

 
1 komentarz

Napisane w kategorii niecodziennik